Władca Pierścieni, który i mną zawładnął [recenzja]

23 03 2013

Boże, jak ja uwielbiam tę karciankę! Właściwie to uwielbiam wiele różnych karcianek, sama idea gry karcianej jest cudowna w swej prostocie rozkładania. Szczególnie bliskie są mi gry LCG i CCG, układanie decków, losowanie kart do ręki i cały ten hand management, wściekłe, obrzydliwie nieprzyjemne ataki, wystawianie pogromców wszystkiego i wszystkich… a jeśli do tego obrazki są piękne, a bohaterowie dzielni i wspaniali, to już w ogóle kisiel w majtkach. Jak u prawdziwej damy.

Władca Pierścieni LCG

I jeszcze magiczne słowo: kooperacja! Tak, ta gra ma wszystko, na co lecę.

Drużyna Pierścienia przeciw siłom Saurona

Temat tyleż piękny, co tandetny. No bo ile można tego Tolkiena eksploatować? Znowu Gandalf, znowu krasnoludy, Legolasy i inne rycerze.

Ze wstydem muszę przyznać, że to mnie kręci, bo Tolkiena czytałam, oglądałam i uważam, że stworzył cudowny, baśniowy świat, od którego trudno się oderwać. Oczywiście wielu jego superbohaterów to przerysowane gogusie, ale na szczęście są też mniej oczywiste postacie. Fajnie, że to Tolkien, bo jest powszechnie znany i gracz łatwo angażuje się emocjonalnie w to, co dzieje się na stole. Wprawdzie nie zdarzyło mi się jeszcze płakać po nieoczekiwanej śmierci mojego bohatera, ale wszystko przede mną…

Gdzie geniusz?

Bo to jest tak: dwoje graczy (można też w pojedynkę), każdy układa swój magiczny deck i planuje zniszczyć siły Zła. Potem spotykają się na polu bitwy i walczą we wspólnej sprawie, nie konsultując się jednak do momentu wyłożenia kart. W międzyczasie trolle, orki, pająki i inne plugastwa wyłażą z zatęchłych nor, by uprzykrzać życie Drużynie Pierścienia, a co gorsza: Czas Płynie Nieubłaganie. Pojęcie czasu jest tutaj zamknięte w Oku Saurona i nazywa się punktami Zagrożenia, ale to jeden diabeł – kiedy Zagrożenie wzrośnie zanadto, mamy game over i nieprzyjemne zakończenie bajeczki o bohaterach.

Wybrane karty z Władcy Pierścieni LCG

Geniusz tej gry nie tkwi w niczym konkretnym. Jest to suma wszystkich doznań, jakie spadają na graczy w trakcie rozgrywki i w czasie układania talii przed. Mamy więc: przyjemność dowodzenia własną, starannie dobraną drużyną; niecierpliwe oczekiwanie na ważne karty, które nie bardzo chcą wpadać na rękę drogą losowania, a innej drogi nie ma; kooperacyjność, będącą miłym odpoczynkiem od powszedniego wzajemnego podrzynania sobie gardeł; dreszczyk emocji, gdy poziom Zagrożenia wzrasta, a także piękne grafiki i dobry, chwytliwy temat.

Do końca świata i jeden dzień dłużej?

Pewnym problemem może okazać się ograniczona grywalność. Mimo że scenariusze często są niezwykle podłe i nie do przejścia bez perfekcyjnie ułożonego decku, to kiedy już deck uda się ułożyć i zwyciężyć, pojawia się pytanie: czy jest sens do tego wracać? Bez względu na odpowiedź nie ma się co martwić, Fantasy Flight Games przygotowało się na każdą ewentualność i proponując pierdylion dodatków (dokładnej liczby nie wspomnę, bo prawdopodobnie już w momencie publikacji tego posta będzie ona nieaktualna), gwarantuje graczom brak nudy na długie tygodnie. Jedynym ograniczeniem jest zasobność portfela i obszerność szafy.

Prawda jest taka, że bez dodatków się nie obędziesz – rozgrywanie tego samego scenariusza różnymi frakcjami po kilkunastu partiach może zbrzydnąć (i pewnie tak się stanie), więc rośnie w Tobie, przyszły graczu, niepohamowana potrzeba kupienia kolejnych fascynujących historyjek. I o ile w przypadku innych karcianek, takich jak „Warhammer: Inwazja” czy „Game of Thrones”, kupowanie dodatków jest opcjonalne, tutaj wyjścia nie ma. Te małe pudełeczka są jak kolejne działki hery. Jeszcze jeden kartonik, i jeszcze jeden…

Pewnego dnia otwierasz szafę, a z niej wysypuje Ci się na głowę sterta kartoników, ale wtedy i tak już jest za późno, bo dumna dziesiątka widnieje w rankingu Twoich gier na BoardGameGeeku.

(agata)

Władca Pierścieni: Gra Karciana (The Lord Of The Rings: The Card Game)
Gatunek: karciana, kooperacyjna
Rok: 2011
Wydawca: Fantasy Flight Games / Galakta
Liczba graczy: 1–2
Czas gry: 60 min